O wyścigach cz. 3

Autor: | Opublikowane w Początkujący Brak komentarzy | Tagi:

Trenerzy jednak wiedzą, jak podług wypróbowanych ściśle zasad higieny i praktyki regulować tryb życia powierzonych im jeźdźców wyścigowych.

Czy to samo miewa miejsce i u amatorów?

Nie mówię tu o tych znanych amatorach, którzy zyskali rozgłos, ale o przeciętnych t. zw. „dzikich” amatorach. Oni, ledwo ze zdjęli z siebie codzienne ubranie od pracy, odbywają kilka ćwiczeń w tempie rekordowym i już idą do zawziętych turniejów na śmierć i życie. Zlani potem, następnie spieszą do bufetu, aby piwem lub winem, nieraz w dużych ilościach, pragnienie swe zaspokoić.

Na torach wyścigowych i drogach ostatnią kroplę krwi oddają – są to zapasy, nie mogące pozostać bez szkody dla zdrowia. Pomijając niebezpieczeństwo upadku, którego doniosłość, na wyścigach bywa w ogóle przecenianą, szkodzą sobie w ten sposób, iż na całe życie stają się niezdolnymi do pracy w swoim zawodzie. Nieraz są to właśnie najsłabsi i chorzy nawet, którzy w ten sposób zaimponować chcą swą siłą.

Przyjrzyjmy się tylko technice dobrze wytrenowanego zawodowego, jeźdźca. Wszystkie siły oszczędza na ostateczną walkę – i te kilka minut forsownej jazdy dobrze przygotowanemu organizmowi nie mogą przynieść szkody.