O wyścigach cz. 1

Autor: | Opublikowane w Początkujący Brak komentarzy | Tagi:

Dla większości naszych młodych kolarzy wyścigi stanowią ideał kolarstwa. Już na ulicach leżą oni na rowerze zgięci naprzód ala Jacauelin im bardziej się garbią, tym więcej czują się podobnymi do wielkich bohaterów wyścigów.

Byłby to właściwie tylko śmieszny widok, gdyby ta kwestia nie miała poważnych swych stron.

Młodzieńcy Ci nie poprzestają na samej postawie, odczuwają oni żądzę wyścigów, pragnienie laurów zwycięskich i żądzę tę w czyn wprowadzają na różnych wyścigach torowych i drogowych. U tych zawziętych dzikich wyścigowców grają rolę zupełnie inne stosunki niż u zawodowych jeźdźców. Zajęci po większej części przez cały tydzień pracą, nie mając sposobności, ani czasu do trenowania się, nadzwyczajnym wysiłkiem zastępują te swoje braki w „trainingu.’‘ Szkodliwości forsownej jazdy (a są nią wyścigi) wykazałem w poprzednich moich wywodach. Jest to kwestią tylko czasu, kiedy nastąpią te organiczne zmiany w sercu, które prowadzą w końcu do poważnych chorób.

Forsowna więc jazda jest trucizną dla serca; trucizny jednak należy przyjmować sto miowoli ostrożnie, chcąc, żeby organizm powoli się do nich przyzwyczaił.